http://blogroku.pl/2013/kategorie/ulica-i-dom,5h3,blog.html

Liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli...... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli...... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Waszyngton DC

Tydzień temu, w piątek w nocy, wyjechaliśmy do Waszyngtonu na weekend. Wyprawa zorganizowana przez polskie małżeństwo z pasją. Atmosfera domowa i wiele radości z wyprawy.
Ale po kolei :)
Waszyngton DC - stolica USA, miasto którego ponad 70% mieszkańców stanowią afro-amerykanie. Przedmieścia brudne i zaniedbane. Za to centrum przyprawia o zawrót głowy.


Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Capitolu.


Capitol                                                     
  
Budynek położony na wzgórzu Kapitolińskim w Waszyngtonie, pełniący funkcję siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych. Budowa Capitolu rozpoczęła się w 1793 a zakończyła w 1800. Budynek ma 88m wysokości. Od samego początku jego przeznaczeniem była siedziba Rządu US. Kamień węgielny pod budowę położył Jerzy Waszyngton.
Ciekawostka - W budynku Capitolu znajduje się punk na posadzce który określa ścisły środek wokół którego powstawało miasto Waszyngton.


Monument Waszyngtona     

Biały obelisk znajdujący się w parku National Mall w Waszyngtonie upamiętniający prezydenturę Jerzego Waszyngtona. Wybudowany z marmuru, granitu i piaskowca monument mierzy 169,3 m wysokości. Wewnątrz pomnika znajduje się winda, którą można wjechać na jego szczyt, skąd w zależności od przezroczystości powietrza rozciąga się widok nawet na ponad 60 km. Do roku 2011 pomnik był otwarty dla zwiedzających codziennie od 9 rano do 5 po południu.
W momencie ukończenia stanowił najwyższą budowlę na świecie; tytuł przejął od katedry w Kolonii, utracił go na rzecz wieży Eiffela w 1889 roku.
Wskutek silnego trzęsienia ziemi do którego doszło we wschodniej części USA (w tym w Waszyngtonie) 23 sierpnia 2011, pomnik uległ uszkodzeniu, po którym zdecydowano zamknąć go dla zwiedzającychMonument został ponownie udostępniony zwiedzającym 12 maja 2014 roku


Pomnik Tadeusza Kościuszki (American Revolution Statuary)
                                                     

Monument z 1910 dedykowany Tadeuszowi Kościuszce, stojący w pobliżu Białego Domu Waszyngtonie. Monument stoi w północno-wschodnim narożniku Parku Lafayette'aNa szczycie cokołu z vermountckiego granitu znajduje się statua Kościuszki, trzymającego plan fortyfikacji Saratogi. Rozwinięta część mapy zwisa luźno na prawej nodze postaci. W lewej ręce bohater trzyma szablę. Ubrany jest w amerykański mundur z czasów walk o niepodległość. Z czterech stron cokołu znajdują się mniejsze rzeźby: orzeł na globie z flagą, szablą i tarczą; orzeł na globie z konturem Azji, walczący z wężem (symbol dominacji rosyjskiej); grupa z Kościuszką w mundurze amerykańskim z bębnem; grupa z Kościuszką w mundurze polskim.

White House  (Biały Dom) 
Oficjalna rezydencja i miejsce pracy prezydentów USA położona w Waszyngtonie, Dystrykt Kolumbia. Nazwa ta została nadana budynkowi 14 września 1901 r. przez prezydenta Roosevelta. Wcześniej nazywany był Pałacem Prezydenckim,Domem Prezydenckim i Siedzibą Władz Wykonawczych.
W grudniu 1790 r. prezydent Waszyngton podpisał Act of Congress, stanowiący, iż rząd federalny będzie rezydował w okręgu, którego powierzchnia nie będzie przekraczała dziesięciu mil kwadratowych u wybrzeży Potomaku. Prezydent Waszyngton wybrał, wraz z architektem miejskim Pierre'em L'Enfantem miejsce, w którym miał powstać budynek. Rozpisany konkurs wygrał projekt architektoniczny autorstwa Jamesa Hobana.

Budynek, położony w Waszyngtonie przy 1600 Pennsylvania Avenue, zaczął powstawać w październiku 1792 roku. Uroczyste oddanie do użytku nastąpiło w roku 1800. Pierwszym prezydentem, który w nim zamieszkał, był John Adams. Od czasu wprowadzenia się tam Adamsa, każda następna para prezydencka dokonywała własnych zmian w wystroju budynku.
W swojej historii budynek doświadczył dwóch pożarów. Pierwszego w 1814 r., gdy został podpalony przez Brytyjczyków podczas wojny brytyjsko-amerykańskiej. Drugi pożar wybuchł w zachodnim skrzydle w 1929 r. za prezydentury Hoovera.
Podczas rządów prezydenta Trumana przebudowano całe, z wyjątkiem trzeciego piętra, wnętrze budynku. Najstarszymi jego częściami są obecnie zewnętrzne ściany, niezmienione od 200 lat.

Vietnam Veterans Memorial   

Memoriał jest zbudowany z dwóch ścian z czarnego granitu i ma ok. 75 m długości. Są w nim wyryte, w kolejności chronologicznej, nazwiska żołnierzy poległych w wojnie wietnamskiej - do roku 2003 zarejestrowano 58325 nazwisk.
Ściany są osadzone w gruncie - w najwyższym punkcie wystają z niego na 3 m, w najniższym na 20 cm. Granitowa płyta od lewej strony staje się coraz wyższa, co symbolizuje coraz większe zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w konflikt. Granit został specjalnie sprowadzony z Bangalore w Indiach. Jedna ze ścian wychodzi na pomnik Jerzego Waszyngtona, druga - na pomnik Abrahama Lincolna. Wzdłuż ścian znajduje się ścieżka dla zwiedzających.

National Mall      
Formalnie teren parku rozciąga się od pomnika Waszyngtona na wschód, po Capitol. Niemniej jednak powszechnie przyjmuje się, że należą do niego także tereny wokół niego, włączając część West Potomac Park.

Plany jego powstania sięgają założeń urbanistycznych Francuzów, powstałe około 1791 roku. Zostały one jednak zrealizowane dopiero w XX wieku, co łączyło się z przeniesieniem dworca kolejowego na Union Station. Park był świadkiem licznych demonstracji, związanych np. z propagowaniem walki z rasizmem (1963, 1995).
Obecnie należy do największych atrakcji turystycznych stolicy USA i odwiedzany jest corocznie przez dziesiątki milionów turystów. Zaniepokojony niedostateczną infrastrukturą, która nie jest przystosowana do takiej ilości odwiedzających, National Park Service w 2006 podjął inicjatywę mającą na celu lepszą konserwację parku w przyszłości (tzw. National Mall Plan).

 Memoriał Lincolna     
Pomnik upamiętniający szesnastego prezydenta Stanów Zjednoczonych 
Abrahama Lincolna 

znajdujący się w parku National Mall Waszyngtonie, będący budynkiem przypominającym wyglądem klasyczną grecką świątynie taką jak choćby Partenon, zbudowany na planie prostokąta otoczony 38 kolumnami doryckimi z białego marmuru Colorado. Każda z nich ma wysokość 13,4 m i średnicę 2,3 m. Dwie z nich stoją przy wejściu , a pozostałych 36 symbolizuje 36 stanów tworzących Unię w momencie śmierci Abrahama Lincolna. Nad nimi na parapecie wyrzeźbiono 48 festonów, które symbolizują 48 stanów Unii w chwili otwarcia mauzoleum. Kolumnada ma 57 m długości 36 m szerokości.


Arlington National Cemetery 
 Amerykański cmentarz wojskowy położony w Arlington, w stanie Wirginia na terenie Stanów Zjednoczonych.

Cmentarz został założony podczas wojny secesyjnej poprzez wykupienie posiadłości Arlington House, należącej wcześniej do Mary Ann Lee, żony generała wojsk konfederacji Roberta E. Lee.

Na terenie nekropolii pochowani są weterani z wszystkich wojen w których brały udział Stany Zjednoczone w całej swej historii, począwszy od rewolucji amerykańskiej a skończywszy na ostatnich konfliktach zbrojnych w Afganistanie i Iraku. Poza tym jest to miejsce pochówku niewielkiej liczby cywilów, którzy w jakiś sposób byli związani z armią lub polegli w czasie pełnienia obowiązków. Na cmentarzu w Arlington miały miejsce pogrzeby państwowe - William Taft, 
John Fitzgerald Kennedy, Jacqueline Bouvier  Kennedy Onassis Robert F. Kennedy 
(Zwróćcie uwagę jak skromne są to groby, bez przepychu jaki widnieje w Polsce na Powązkach)



 oraz gen. John Pershing. Do roku 1992 na cmentarzu znajdował się grób Ignacego Jana Paderewskiego.
Główne obiekty cmentarza to amfiteatr oraz Grób Nieznanych Żołnierzy zawierający szczątki niezidentyfikowanych amerykańskich żołnierzy, ofiar I wojny światowejII wojny światowej oraz wojny koreańskiej i wojny wietnamskiej, przy którym przez 24 godziny i 365 dni w roku utrzymywana jest warta honorowa.





Wprost z cmentarza udaliśmy się do Hotelu w Luray w Górach Appalachian, po drodze zakupy na grilla. Wódeczka też była:D  Imprezka skończyła się po 12 w nocy. O 10 rano zwiedzanie 4 co do wielkości jaskini w Stanach:
Luray Caverns    


Odkryte zostały w roku1878. W ich wnętrzu znajdują się różne spektakularne formy nacieków jaskiniowych (stalaktytystalagmitystalagnatydraperie naciekowemisy martwicowemakarony, jeziora lustrzane, itp.). Jaskinie zawdzięczają swą sławę także litofonowi – The Great Stalacpipe Organ. Litofon składa się z solenoidów, które uderzają w formacje skalne, wydając dźwięki podobne do ksylofonu lubkamertonu.
Więcej o jaskiniach poczytacie tutaj bo musiałbym zrobić o nich osobny wpis :)

Na koniec perełki: muzeum motoryzacji i muzeum lotnictwa i astronautyki. Opisywał ich nie będę bo zdjęcia oddają cały opis.

Zdjęcia:

Cmentarz w Arlington
Jaskinie Luray
Muzeum lotnictwa i astronautyki
Muzeum motoryzacji w Luray

sobota, 4 października 2014

Wyprawa

Witajcie :)

Moja wyprawa za Wielką Wodę rozpoczęła się w sobotę 30 sierpnia wieczorem. Wyjazd do Katowic samochodem, z K-wic autokarem firmy Polski Bus do Warszawy - bilet 25 PLN od osoby, normalnie taniocha jakich mało a autokar z WC i WiFi :-D
4,5 godziny jazdy i jesteśmy w Warszawie, godzina 24 z minutami i tłumy kibiców wracających z otwarcia Mistrzostw Świata w siatkówce. Śpiew i zabawa po wygranym meczu otwarcia. My (ja, młoda i jej chłopak) taksówką jedziemy na lotnisko. Odprawa rozpoczyna się o godzinie 4,45. Co robić tyle czasu ? SPAĆ :P
Rano pożegnanie, łzy, całusy, przytulanie... Było smutno.
                                                                               
                                                                             
Odprawa, kawa, zakupy na bezcłowym i wylot do Frankfurtu, ogromne lotnisko i 50min oczekiwania na lot do Paryża (tak, tak, dwie przesiadki ale za to bilet znacznie tańszy :) )
w Paryżu dwie godziny oczekiwania na wylot, kolejna kawa i odprawa bezpieczeństwa.
Ośmiogodzinny lot przez Ocean, z małymi turbulencjami, trzema posiłkami i drinkami, minął na oglądaniu filmów i słuchaniu muzyki.
W Nowym Jorku (lotnisko Newark) wylądowałem w niedzielę o godz. 3.45 pm. Odprawa celna i paszportowa bez najmniejszych problemów, raptem jakieś 15 minut :)


Przywitanie przez przyjaciół i 30 minutowa podróż do miejsca w którym spędzę trochę czasu.
Obiad, kawa, rozmowy do późna. Sielanka...
W poniedziałek święto więc wolne. Wyprawa na zakupy po ubranko do pracy i inne potrzebne rzeczy.
Wtorek był już normalnym dniem pracy i od razu szok - temperatura 35 stopni w cieniu i wilgotność 48%, jak w tropiku, było ciężko.


Cóż więcej o tych pierwszych dniach pobytu w Stanach  i moich obserwacjach mogę napisać ?
Na ulicach brudno, drogi dziurawe (jaku nas :P ), ceny w sklepach zaskakują bardzo pozytywnie.
Na każdym kroku witają Cię nieznajomi, uśmiechają się do Ciebie na ulicy, w sklepie, w sąsiedztwie.
Są życzliwi.



Chyba było by na tyle na pierwszy wpis od wieków :-D
I mam nadzieję że jeszcze mnie ktoś czyta ;)


czwartek, 3 kwietnia 2014

Pomiot Szatana

Jakiś czas temu zrobiłem relację z największej w  Polsce wystawy budowli z klocków LEGO. 
Dla tych co nie czytali, luknijcie tutaj

A dzisiaj okazuje się, że najzwyczajniej w świecie zrobiłem promocję Szatanowi :D :P
Jakim cudem ??
Ano takim, że niejaki Sławomir Kostrzewa, z zawodu ksiądz katolicki, ogłosił wszem i wobec, że klocki LEGO to wymysł i pomiot Szatana. Aby ogłupić i zawładnąć duszą naszych dzieci :P

I tak oto całkiem nieświadomie zostałem satanistą :D:D:D :P:P:P:P

Boże, widzisz i nie grzmisz ??
link do artykułu: luknij

Tęskniliście za mną ?? :D

czwartek, 16 stycznia 2014

Happy Birthday !

Ktosiowi stuknęło dzisiaj równiutkie 50 latek ;)

Czy Ktoś jest zadowolony ze swojego dotychczasowego życia ? 
Sięgam pamięcią wstecz, przegrzebując szuflady swoich wspomnień i dochodzę do wniosku, że tak.  Jestem zadowolony ze swojego dotychczasowego życia.  Owszem, paru decyzji bym nie podjął, inne bym zmienił, niektórych ludzi ominąłbym szerokim łukiem, innych zaprosił już dawno do swojego serca. 

Ale nie żałuję :)

Nie żałuję, bo Ktoś potrafi się cieszyć tym co ma, tym co widział i co przeżył. I choć dzisiaj ma niewiele, to wiele jest tuż tuż, na wyciągnięcie ręki :D  I Ktoś codziennie o tym myśli i marzy. Ktosiowi zaświeciło Słońce ;)  Co prawda Słońce to jest jeszcze daleko ale swoją Mocą grzeje Ktosiowi jego duszę i serce :))

Ktoś wkracza w kolejny etap swojego życia.  A jakie ono będzie dalej ? Czas pokaże. 

Ale Ktoś jest pełen optymizmu i wiary w to, że te najlepsze chwile jego życia są wciąż jeszcze przed Nim. Przecież świeci Słońce :)



Happy Birthday Ktosiu ;) 
 
zdjęcie:http://www.topkoszulki.pl/images/a_meskie/urodziny50.jpg      

niedziela, 12 stycznia 2014

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę... (-4)


 
Widziałem wczoraj zapowiedź drugiej części filmu "Jak rozpętałem II Wojnę Światową" i przypomniałem sobie słynną rozmowę Franka z niemieckim oficerem gdy podawał mu swoje dane personalne:
 - Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, Chrząszczyżewoszyce, powiat Łękołody...  :D

Polskie komedie, te starsze, oparte na dialogu bawiły naszych rodziców, bawią nas i będą bawić nasze dzieci i wnuki.

Kultowy "Rejs" pamiętacie ?
I dialogi z niego:
- Patataj, patataj, patataj, patataj..
- Niestety odpowiedź niepełna, nam chodzi o odgłos paszczowy. 

albo
- Ma pan bilet ?  
- A pan ma ?
- A skąd mam mieć ?  
- No. To wchodzimy.

"Brunet wieczorową porą"
- Halo, słucham?
- Halo, Kazik?
- Nie!... Nie, Kazik! Jola. 
- Przepraszam, pomyłka.
- To po co pan dzwonił?!
- To po co pani podnosi słuchawkę?


"Seksmisja" - w tym filmie chyba słyszałem najlepsze dialogi ;)
  To nas tu o mało nie wykastrowały, a ty cycki będziesz sobie, cyganie, przyprawiał?..
  Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie...
  Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! Chłopa wam trzeba!...

" – Co to znaczy "mieć chłopa"?
  – Prawdopodobnie chodzi o męską służbę domową, bardzo rozpowszechnioną w XX wieku."

" Miś"  :)

Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał! Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso mam !

– Co jest?!
– Nic, panie kierowniku! Oczko mu się odlepiło. Temu misiu.



Macie jakieś swoje ulubione komedie i dialogi ?
W komentarzach chętnie przeczytamy :)

sobota, 11 stycznia 2014

Sobota i inne przemyślenia Ktosia (-5)


Słoneczny i baardzo ciepły sobotni poranek ładuje pozytywną energią na, mam nadzieję, cały dzień.  Jest Moc ! :)

Ale i smutne wiadomości też są, niestety:
- Wypadek Thomasa Morgensterna na skoczni mamuciej w Bad Mitterndorf. Upadek wyglądał  przerażająco. Jego stan lekarze określają jako ciężki. Trzymam kciuki, wracaj do zdrowia Morgi :)
- W Rajdzie Dakar zginął belgijski motocyklista Eric Palante. Smutne to :(
 Nasuwa się myśl, że w sporcie coraz więcej zawodników, coraz bardziej świadomie, podejmuje ryzyko utraty zdrowia a nawet życia po to tylko, żeby uzyskać lepszy wynik.  Czy lepszy wynik wart jest takiego ryzyka ?


Nie wiem czy śmiać się czy też płakać:
Ks. Stanisław Szyszka, znany duchowny z Zakopanego rozpoczął walkę z producentem papieru toaletowego. Wg niego wizerunek baranka umieszczony na takim produkcie obraża katolików, bo jest to... baranek wielkanocny - symbol Jezusa.
Podczas noworocznego kazania ksiądz zszokował swoimi słowami wiernych. Mieszkanka Zakopanego wspomina wydarzenie: - Ksiądz oznajmił, że ma papier toaletowy, który wyprodukowali przeciwnicy Kościoła, by szykanować wspólnotę. Kobieta dodaje, że ksiądz sugerował, że na jego opakowaniu znajduje się baranek wielkanocny. - Jestem wierząca, ale to zwykła owca (...) ksiądz się skompromitował - dodaje kobieta.


Światełko w tunelu ?

Polski producent spod Poznania sprzedaje swoje autobusy również z blokadą dla pijanego kierowcy. Chętnie kupują je miasta w Norwegii i Szwecji. U nas zamówił je tylko Szczecin.
Alcolocki montowane są na życzenie klienta. To urządzenie wielkości telefonu komórkowego. Kierowca musi najpierw w nie dmuchnąć. Jeśli pił alkohol, nie uruchomi silnika, a urządzenie wysyła automatycznie sygnał do dyspozytora. Kierowca musi dmuchać w alcolock przy każdym uruchamianiu pojazdu, także np. po postoju na pętli.
Komisja Europejska pracuje nad tym, by takie rozwiązania obowiązywały we wszystkich krajach członkowskich.

A moim zdaniem takie urządzenia powinny być fabrycznie montowane w każdym nowym samochodzie :)


Idzie Zima, podobno :) 

Niedziela.
W niedzielę wschodnia połowa kraju pozostanie na skraju układu niskiego ciśnienia znad zachodniej Rosji. W tej części Polski spodziewajmy się umiarkowanych opadów śniegu. Tymczasem w zachodniej połowie kraju zacznie oddziaływać pogodny wyż znad Niemiec. Do Polski zacznie napływać bardzo zimne powietrze pochodzenia arktycznego. 



________________________________________________________

Mały Jasio przyszedł do mamy i mówi:
- Mamo, słuchaj, widziałem dzisiaj tatusia z ciocia Basią w garażu. Wiesz, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem...
- Wystarczy, Jasiu, ta historia jest na tyle ciekawa, że chciałabym, abyś opowiedział ją również tatusiowi przy kolacji. Ciekawa jestem jego miny, kiedy to usłyszy!
Przy kolacji mama prosi Jasia o opowiedzenie historii.
- No więc, widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Basią w garażu, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem razem zrobili to samo, co ty mamusiu zrobiłaś z wujkiem Karolem, kiedy tatuś był na ćwiczeniach w wojsku...

.

środa, 8 stycznia 2014

Śmierć Jeździ Bez Pasów...

______________________________________________________________________________________________
 
Dasz radę utrzymać na rękach słonia? 
Taką masę będzie miało Twoje dziecko w chwili zderzenia. 
Twoje ramiona go nie ochronią. 

Niezapięty z tyłu kumpel siedzący za Tobą, w chwili zderzenia przełamie nie tylko oparcie Twojego fotela. Zmiażdży Cię. 
Naprawdę masz siłę zmierzyć się z masą uderzeniową 3750 kg? 
To tylko 50km/h i 75 kg wagi pasażera.
______________________________________________________________________________________________



Kilka dni temu w wypadku samochodowym zginęła bliska koleżanka naszej znajomej blogerki:   Ani (Kury Domowej) 
Zginęła bo nie zapięła pasów bezpieczeństwa...  Bo jechała tylko kawałek... Bo siedziała na tylnej kanapie... Bo...  Za dużo tego bo... 
Popełniła błąd który zapewne niejeden z nas popełnia:


       Nie Zapięła Pasów Bezpieczeństwa !!!


Popełniła błąd za który zapłaciła najwyższą cenę. 
Zapłaciła własnym 
ŻYCIEM !

Dlatego wraz z innymi blogerami podjęliśmy spontanicznie, pod wpływem tej tragedii, decyzję o zrobieniu akcji społecznościowej:

BLOGERZY APELUJĄ - ZAPNIJ PASY !!!

Pierwszą rzeczą jaką zróbcie gdy wsiądziecie do samochodu, nie ważne czy własnego czy do taksówki czy ze znajomymi:

ZAPNIJCIE PASY BEZPIECZEŃSTWA ! 

Pasy bezpieczeństwa nie na darmo mają taką nazwę. One ratują Życie Wasze i Waszych bliskich. I nieważne czy jedziesz setki kilometrów czy setki metrów. Zrób To ! Ktoś na Ciebie czeka i chciałby abyś wrócił do domu cały, zdrowy i co najważniejsze  

ŻYWY !

Drogi Czytelniku, jeżeli możesz udostępnij link do tego wpisu bądź skopiuj tekst (pozwalam) i wklej go na swojej tablicy na Facebooku, Twitterze, Google+, gdzie tylko masz ochotę. Być może w ten sposób uratujemy czyjeś bezcenne Życie ?



Inicjatorzy Akcji "Zapnij Pasy": Anka Calm Down i Van Furio
Projekt i wykonanie logo akcji: Van Furio

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Gdzie ta Zima ?


Gdy piszę tego posta temperatura na dworze to  +5 °C, iście wiosenna (jesienna? ) pogoda, świeci słońce, drzewa, krzewy pączkują i tylko patrzeć kiedy się zazielenią. Narciarze na razie muszą odpuścić bo zaśnieżonych tras w Polsce jak na lekarstwo, tylko te sztucznie  naśnieżane a i to przestaje być dla właścicieli tras opłacalne bo przy dodatniej temperaturze armatek trzeba używać prawie non stop. Ci bardziej zapaleni narciarze wyjeżdżają na lodowce do Austrii, Włoch, w wyższe partie Tatr Słowackich.
Dzieciaki swoje sanki i dupoloty (popularne jabłuszka) wciąż mają schowane w piwnicach. I zamiast zaliczać kolejne zjazdy z "górki na pazurki" siedzą przed komputerami i się nudzą.
Lodowiska to oczywiście tylko te sztuczne w halach i na Stadionie Narodowym przemianowanym na Lodowisko Narodowe. Narodowe nie Narodowe ale w piątki i soboty ma tak królować "Disco Lodowisko", cokolwiek to znaczy :) No i podobno coś na Walentynki szykują :D
Lodowisko Narodowe doczekało się już sabotażu bo zaraz po oficjalnym otwarciu zostało zamknięte. Podobno Ktoś (zapewniam, że to nie ja :) ) posypał taflę lodowiska solą - efekt każdy zna ;)
Cóż, jakoś szczególnie nie tęsknię za mrozami i śnieżycami ale jest pewne, że Zima i tak nas dopadnie. Szkoda tylko, że na Wiosnę :)
Za to w Hameryce to się dzieje, śnieżyce i mrozy do -50°C :P  A wiem, że jak tam spadnie 5cm śniegu to już klęska żywiołowa jest normalnie. I do szkoły nie chodzą i w pracy wolne mają :P
Takie to delikatne te hamerykany są :D :P

źródło zdjęcia: http://wiadomosci.onet.pl
_________________________________________________________________________________
Kiedy Młoda była baardzo młoda :)
Gdzie śpi się najbezpieczniej ? U taty na ręce :*


zdjęcie własne

piątek, 3 stycznia 2014

Postanowienia Noworoczne

Chciałbym Was przeprosić za tak długą absencję na blogu. Okres świąteczno-noworoczny nie należał do łatwych w moim przypadku.

Postanowienia Noworoczne ?
W zasadzie to mam takie dwa najważniejsze:
 - Żyj z całych sił !
 - Bądź szczęśliwy !
Tych zasad będę się trzymał jak tonący brzytwy. Postanowione :)

Życie
Bez względu na to jak ono nam się toczy - żyjemy. I jednak nie wszystko od nas w tym życiu zależy. Czasem to życie płata nam paskudnego figla i śmieje się nam w twarz. Ale my twardo, z uporem maniaka, dążymy do tego aby to życie było dla nas łaskawsze. Aby być SZCZĘŚLIWYM.

Szczęście
Jak bardzo chcemy być być szczęśliwymi ludźmi to wie każde z nas. Szczęście czasem przychodzi niespodziewanie i łapiąc nas za pięty trzyma mocno i nie puszcza. Sprawia, że zasypiamy i budzimy się z uśmiechem na twarzy. I znowu ŻYJEMY.

Moje sny są znowu spokojne, zasypiam i budzę się z uśmiechem na twarzy...


A teraz pora odwiedzić Wasze blogi i nadrobić zaległości w lekturze :D

wtorek, 10 grudnia 2013

Ona

Zobaczyłem Ją przypadkiem. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom - tak, to była Ona..
Nic się nie zmieniła przez te wszystkie lata. Tak jakby czas zatrzymał się dla Niej.
Spotkaliśmy się w jednym z wielkich magazynów w moim mieście. Stała wraz z koleżanką w kąciku, skromna jak zwykle ale, jakże w tej skromności elegancka.
Wróciły wspomnienia wspólnie spędzonych chwil. A było tych chwil naprawdę wiele, spotykaliśmy się przez parę długich lat. Podczas tych spotkań najczęściej towarzyszyła nam dobra muzyka z mojego kaseciaka, czasem winko, czasem piwko. Bywały też gorsze chwile, kiedy obrażona nie chciała ze mną rozmawiać. Wiele trudu musiałem włożyć w to by Ją obłaskawić ale warto było. Wtedy sprawiała mi największą przyjemność. Czasem zachowywała się cichutko jak myszka, czasem aż pieniła się ze złości. Ale zawsze była sobą, zawsze służyła pomocą w potrzebie, zawsze sprawiała mi wielką przyjemność.
Cóż, nie dane nam będzie znowu się spotykać, spędzać wspólnie ze sobą chwile. Zbyt wiele zmian nastąpiło, zbyt wiele czasu upłynęło.
Głaszcząc Ją czule pożegnaliśmy się. Tym razem pewnie już na dobre.

Moja pierwsza pralka "FRANIA"

wtorek, 3 grudnia 2013

Serwis kontra klient




Poniedziałek rano. 
Czytam zgłoszenie klientki dotyczące awarii łącza internetowego:


"Od soboty brak internetu, jak zwykle. Zróbcie coś z tym bo za coś do cholery płacę"






Telefon do klientki: 


Ja)           - Dzień dobry (tutaj przedstawienie się), zgłasza Pani brak sygnału internetowego ?
Klientka) - No nareszcie ktoś zadzwonił ! Znowu nie mam internety przez weekend !
Ja)           - Dlaczego znowu ? Według wykresów działa Pani nieprzerwanie przez ostatnie dwa miesiące
                  (tylko tyle pokazują wykresy aktywności) ?
Klientka)  - Bo na wiosnę też mi nie działało !
Ja)            - Dobrze, sprawdzimy. Proszę mi powiedzieć jakiego ma Pani Windowsa ?
Klientka)  - A skąd mam widzieć ?
Ja)            - Co pisze jak Pani włącza komputer ?
Klientka)  - Windows XP
Ja)            - To już wiemy jaki Windows, czy na pasku zadań ma Pani komunikat o odłączonym kablu
                   sieciowym ?
Klientka)   - Gdzie ???
Ja)             - Prawy, dolny róg monitora. Ikonka monitora czy jest przekreślona czerwonym znakiem x ?
Klientka)   - Tak, jest przekreślona !
Ja)             - Czy na karcie sieciowej świecą diody połączenia i czy kabel sieciowy jest właściwie włożony
                    do karty sieciowej ? Z tyłu komputera proszę zajrzeć.
Klientka)    - Tak, jest włożony i karta świeci.
Ja)             - Hmmm, nie powinna świecić. Dobrze, przyjadę do Pani.
Klientka)    - Naturalnie, za coś przecież płacę !
Ja)             - Będę za godzinkę.

Przyjazd na miejsce, poirytowana Klientka otwiera mi drzwi i zaprasza do środka:

Ja)            - Dzień dobry, gdzie jest komputer ?
Klientka)   - Dzień dobry, proszę tutaj.

Komputer stoi na podłodze obok biurka. Zaglądam za komputer. Kabel ethernetowy leży sobie, jak gdyby nic nie miał lepszego do roboty, obok komputera. Wtyczka RJ45 wypięta z karty sieciowej, karta nie świeci diodami.

Ja)            - Mówiła Pani, że kabel wpięty a karta świeci ?
Klientka)   - No bo zawsze był wpięty ? (już niepewnym głosem)

Wpinam wtyczkę do karty sieciowej i cudownym sposobem przywracam działanie internetu:

Ja)           - Dlatego nie działał internet, z powodu wypiętej wtyczki.
Klientka)  - Aaaale jak to się stało ?
Ja)           - Mnie Pani pyta ?
Klientka)  - Może jak odkurzałam w sobotę ?
Ja)           - Może. Płaci Pani 30 złotych za nieuzasadnione wezwanie serwisu.
Klientka)  - Jak to płacę ?  Jak to nieuzasadnione ? Przecież nie działało !
Ja)           - Problem był po Pani stronie. Trzeba było podłączyć wtyczkę bez mojej wizyty.
Klientka)   - To nie mógł mi Pan powiedzieć przez telefon żebym ją włożyła !?!?!
Ja)           - Przecież pytałem czy kabel podłączony ?

Klientka już bez słowa płaci.

_________________________________________________________________________________
Zima, las, pada śnieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedźwiedź. To złamie choinkę, to kopnie w drzewo, to pogoni wilka - ogólnie - mocno wściekły! Chodzi i gada:
- Po jaką cholerę piłem tę kawę we wrześniu...

__________________________________________________________________________________

środa, 27 listopada 2013

Coś się skończyło...

Moje małżeństwo dobiegło końca. Jest jeszcze na papierze ale tylko tam.
Dokładnie pierwszego sierpnia dowiedziałem się że moja żona mnie zdradziła i to tą najgorszą ze zdrad bo zakochała się w kimś, przelała na Niego uczucia...
Podjęliśmy próbę ratowania związku bo Ją kochałem. Obiecała, że zerwie z Nim kontakty. Rozmawiałem z Nim, On się wycofał, zrezygnował. Żona nadal szukała z Nim kontaktów. Kolejne próby nie przynosiły żadnego efektu. Ona po prostu kocha Jego nadal.  Prosiłem o rozmowy, prosiłem o to byśmy stworzyli zasady które nam pomogą utrzymać związek, prosiłem o poradnię małżeńską, pomoc psychologiczną. Nie zgodziła się na nic. Tylko dlaczego wyraziła chęć ratowania związku ?
Trzy tygodnie temu On do mnie zadzwonił, porozmawialiśmy. Mówił że ona nadal do Niego pisze.
Wtedy zrozumiałem, że już nam nic nie pomoże. Podjąłem decyzję o wynajęciu mieszkania i złożeniu papierów rozwodowych przez mojego adwokata.
Od tego momentu mam w domu piekło, mieszkanie mam dopiero od 1 grudnia.
Dlaczego Ona nie chce dać mi odejść w spokoju ? Bez codziennych awantur ? Bez szantaży ? Dlaczego ? Przecież mnie nie kocha.

Przepraszam

Przepraszam  Was za wczorajszą pyskówkę na tym blogu. Poczuliście się zniesmaczeni bo ja tak bym się poczuł. Dałem się ponieść emocjom i to tym najgorszym. Są ludzie którzy uważają, że to co piszę u siebie i u Was to nieprawda, że udaję kogoś innego. Ocenę pozostawiam Wam.


poniedziałek, 25 listopada 2013

Czy wiesz z kim piszesz w internecie ?


Co wiemy o ludziach poznanych na Blogu, Facebooku, Naszej Klasie, Twitterze ?  Czy znamy tych ludzi i ich myśli ? Czy też raczej wiemy o nich tylko co chcą przekazać ? Wyrabiamy sobie o kimś zdanie na podstawie informacji które nam przekażą na swoim blogu, innej swojej stronie w internecie bądź drogą mailową ?






Tylko czy to jest rzeczywisty obraz danej osoby ? Czy ktoś kto kreuje siebie na pokrzywdzoną przez los i wszystkich dookoła ludzi osobę nie robi tego po to żeby stłumić w sobie słuszne poczucie winy za popełnione błędy ? Bo każdy będzie pisał, że rozumie, że wspiera, dawał rady życiowe nie znając rzeczywistego obrazu historii danego człowieka i jego dnia codziennego ?


Pamiętacie kobietę która założyła bloga i poinformowała że jest chora na raka ? Internauci wpłacali pieniądze na jej konto, na leczenie. Pocieszali kobietę wpisami, mailami. Wszyscy wierzyli w to co ona pisała o sobie i swoim życiu. No bo przecież musi to być prawda skoro tak napisała. Trwało kilka miesięcy i tylko przypadek sprawił że wyszło to na jaw. Zawiodła przyjaciół, rodzinę, straciła zaufanie.  Jakie było jej tłumaczenie ?  Że czuła  się samotna i nierozumiana.
Możecie o tym przeczytać we wpisie Calm Down 


Czy znamy tych których czytamy i z którymi piszemy ?  Czy nie rozczaruje nas zderzenie rzeczywistości z obrazem kreowanym na potrzeby innych ?



http://www.photoblog.pl/grzesio2858/135354446

piątek, 15 listopada 2013

Klątwa Opali

Corus
stolica królestwa Tortallu. Wzniesione na różowych skałach miasto kupców, dam dworu i praczek, rycerzy i złodziei, handlarzy niewolników i wszelkiej maści rzezimieszków skupionych wokół Dworu Łotra. 

 Becca Cooper
nieustraszona i gniewna szesnastolatka, która za namową Jaśnie Pana Gershoma, trafia do legendarnej Gwardii Starościńskiej, formacji strzegącej prawa i porządku w Corus. Mroczne oblicze miasta staje się jej codziennością. Uczy się u boku najlepszych i chce być najlepsza. Nie zawsze jednak potrafi być twarda i bezwzględna. Często kieruje się emocjami, dobrymi i złymi, o czym najlepiej wiedzą jej starzy przyjaciele Erskin i Verena.


Tunstall i Goodwin
najlepsi z najlepszych w Gwardii Starościńskiej. Wciąż nie mogą się nadziwić, że ich idealnie zgranej dwójce przydzielono na naukę młodą niedoświadczoną dziewczynę, która na dodatek bez przerwy gada z gołębiami, pyłowymi krętami i swoim fioletowookim kotem...


Tak oto wygląda wprowadzenie do tomu pierwszego trylogii o Rebecce Cooper autorstwa Tamary Pierce.
Książki która dzisiaj dotarła do mnie Pocztą Polską  a jest nagrodą za artykuł w Interia.pl
Nagrodą o której Wam wspominałem :)

czwartek, 7 listopada 2013

Urodziny Bolka i Lolka

Urodziny Bolka i Lolka. Tak, dzisiaj mija 50 lat od urodzin tej dwójki przesympatycznych urwisów. Bawili i nadal bawią dzieci w ok 80 krajach. Szacuje się że przygody Bolka i Lolka obejrzał ok jeden miliard ludzi. Czy to dużo czy mało pozostawiam Wam do oceny. Ich przygody czy to w Domu czy też na Dzikim Zachodzie bądź w Podróżach Dookoła Świata były niezapomnianymi przygodami. Pamiętam jak z dzieciakami bawiliśmy się na podwórku naśladując śmiesznych braci. Wszystkiego Najlepszego w Dniu 50 Urodzin Bolku i Lolku :)

wtorek, 5 listopada 2013

Depresja Online

"Badanie wykonane przez Instytut Psychologii na Uniwersytecie w Leeds ma dowodzić, że nadmierne korzystanie z Internetu czyni nasz umysł podatnym na depresję.

Badanie przeprowadzono na 1 319 osobach w wieku od 16 do 51 lat. Ankieta online, którą wypełniali uczestnicy, miała za zadanie sprawdzić, czy wykorzystanie Internetu może wpływać na nasz nastrój. Badanie nie wykazało bezpośredniego powiązania pomiędzy surfowaniem po witrynach a depresją, a także obaliło tezę, że osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej korzystają z Globalnej Sieci. Naukowcy odrzucili więc formę reguły i zbadali statystyczny trend.

- Odnotowaliśmy wysoki związek pomiędzy czasem spędzonym w Sieci i stopniami depresji - mówi doktor Cartiona Morrison, kierownik badania. Osiemnastu badanych, którzy szczególnie dużo czasu spędzali w cyberprzestrzeni, byli wręcz od niej uzależnieni. Właśnie oni stali się w o wiele bardziej wrażliwi na czynniki, które mogą powodować depresję. Osoba taka jest nawet pięciokrotnie bardziej narażona. 
Ubocznym wnioskiem badania jest też fakt, że osoby młode o wiele łatwiej uzależniają się od Internetu."
Źródło: CHIP.PL


Artykuł ten nasunął mi pewne spostrzeżenia. 
Otóż jak to się dzieje, że coraz więcej ludzi coraz więcej czasu spędza w Sieci ? Co im/nam to daje ? 
Zastąpienie problemów w realnym świecie Światem Wirtualnym ? Bo ten wirtualny jest nam przyjazny, jest lepszy i weselszy  ? 
Kiedyś Internet rzeczywiście składał się  z samych portali rozrywkowych, pomagał się odstresować po dniu pracy. Teraz jest pełen przemocy, problemów i sfrustrowanych emocjami i uczuciami ludzi.

Emocjonalnie rozchwiani ludzie, ludzie na zakręcie życia czytają fora czy blogi o podobnej tematyce, nakręcają się wzajemnie i zamiast im pomóc powodują depresję, pogłębienie frustracji. 

Ludzie z natury weseli unikają tego typu tematów. Wolą porozmawiać o "duperelach", poczytać kawały, obejrzeć komedię online, po prostu się śmiać. Czasem też po marudzą ale robią to z dystansem do samego siebie.
 
 Są też ludzie którzy chcą się czymś pochwalić, podzielić swoją wiedzą, twórczością. Sprawia im radość że ktoś docenił ich pasje. Działa to jak dopalacz nakręcając ich do dalszej twórczości.


Większość z nas nie wyobraża już sobie życia bez dostępu do Sieci. Niektórzy nie zdając sobie sprawy z tego, że pracodawcy kontrolują swoich pracowników i bez skrupułów korzystają z komunikatorów, z facebooka czy NK. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób mogą stracić premię a nawet pracę.

Internet dla niektórych stał się wszystkim i nie ma nic ponadto. Znam przypadek kiedy żona kazała mężowi się spakować i wynosić z domu po tym jak mąż wyłączył dostęp do sieci bo żona cały swój czas spędza z laptopem. To już jest choroba, uzależnienie. I jak w każdym nałogu tak i tutaj uzależnieni nie widzą swojego problemu.

Ludzie boją się awarii Sieci nie dlatego, że wtedy nie ma Internetu.  Ale dlatego, że gdy ktoś zabierze im Internet, zaczynają rozumieć, że właściwie to nie mają niczego więcej. :D

Na zakończenie życzę Wszystkim miłego dnia i jak najmniej awarii internetu :D :P


__________________________________________________________________________________


Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona.
Żona mówi:
- Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po Internecie!
A mąż na to:
- No ku.wa mać! Czy ja Ci wyrywam gabkę z ręki jak zmywasz naczynia?!

wtorek, 29 października 2013

P(orn)OLAND







Jeżdżąc sporo po woj. śląskim nieraz widziałem stojące przy drodze kobiety, młode, starsze, ładne, brzydkie. Łączyło je jedno, wszystkie były wyzywająco ubrane czy też raczej rozebrane i wszystkie z nadzieją patrzyły na nadjeżdżające samochody. Mowa o tzw tirówkach, kobietach sprzedających swoje ciało w najgorszy z możliwych sposób bo byle jak, byle gdzie i za byle jakie pieniądze. 



Rozkład "sił" narodowych na polskich drogach wygląda następująco - 60 procent to Bułgarki, 20 procent Ukrainki, 15 procent Rumunki, a reszta - Polki.  20 procent tirówek to seksoholiczki, które mają z tego przyjemność. 80 procent przymusza się do tego z powodów ekonomicznych. Niektóre są depresyjne, bo nie dość, że mało klientów, to jeszcze wiedzą, że robią źle. Większość chce z tego wyjść, czuje wstręt do siebie. Mają myśli samobójcze. Do tego dochodzą alfonsi którzy bez skrupułów biją "podopieczne" jeżeli te zarobią za mało pieniędzy. Niektórzy alfonsi rozkochują w sobie, nieświadome niczego, dziewczyny by później wystawiać je na drogę. Tirówki w Polsce sprzedają się za marne grosze. "Lodzik" w zależności od regionu Polski kosztuje 30-50 zł, stosunek 50-100 zł. Ile one z tego dostają a ile zabiera "opiekun" tego nie wiem.


Większość z tych kobiet pozostawiła u siebie w kraju mężów, dzieci, rodziny. Ich bliscy myślą, że pracują u jakiejś polskiej rodziny przy utrzymaniu domu, że sprzątają, gotują, prasują, zajmują się polskimi dziećmi.
Jak ciężka musi być sytuacja materialna tych kobiet by pchnąć je do tego kroku- sprzedaży własnego ciała ?



źródło zdjęcia - http://i.iplsc.com/nazywane-sa-potocznie-tirowkami-a-dlaczego-nie-kabrioletki/0002CXVEHDEU69S8-C102.jpg

sobota, 19 października 2013

W pogoni za marzeniami...

Tak sobie rano pomyślałem o swoim życiu. Nie tym uczuciowym, nie rodzinnym, nie zawodowym. Pomyślałem nad tym, czy czuję się spełniony ? Trudne pytanie do samego Siebie, bardzo trudne. Mam rodzinę, dzieci, dom, pracę.  Ale mam i marzenia, takie osobiste, jak każdy z Nas. Część zrealizowałem, kolejne, mam nadzieję, też uda się zrealizować. Tylko czy starczy czasu, odwagi, samozaparcia ?

Niektóre z tych marzeń są mało realne, jak to o podróży dookoła świata balonem. To marzenie z dzieciństwa, po przeczytaniu książki  "W 80 Dni Dookoła Świata" 





Rolling Stones - niebawem  :D

                                 Na koniec taka konkluzja:
             Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia :)



środa, 9 października 2013

Odpowiedzialność, Poświęcenie, Heroizm....



Miałem pisać zupełnie o czymś innym, ale wpadł mi w oko artykuł o przedwojennym bokserze, Billym Miske. W wieku 24 lat dowiedział się od lekarzy, że wysiadła mu nerka. Dzisiaj miałby przeszczep i po problemie, ale wtedy był to wyrok śmierci, dali Billemu pięć lat życia. Lekarze sugerowali mu zaprzestać walk w ringu, no bo wiadomo, uderzenia w korpus, w brzuch, w nerki... Ale lekarze nie wiedzieli że Billy wpędził się w poważne tarapaty finansowe. Prowadził bowiem komis samochodowy, był zbyt hojny, za bardzo ufał ludziom, którzy podawali się za jego przyjaciół. No i Billy zamiast się leczyć, spędzać ostatnie lata z rodziną, walczył nadal. Od odczytania wyroku przez lekarzy, Billy stoczył ok 30 walk i wciąż był dobry, choć słabł z każdą kolejną walką. W 1920 stanął do trzeciego pojedynku z Jackiem Dempsey'em. Stawką był tytuł mistrza wagi ciężkiej, i co za tym idzie, sporo kasy za wygraną. Walka skończyła się już w trzeciej rundzie, gdy Dempsey posłał Miske'a na deski. Była to pierwsza przegrana przez nokaut w jego dotychczasowej karierze, choć stoczył już ponad 100 pojedynków.

"Gdy walczyliśmy po raz trzeci, Billy był umierający, nie wiedziałem jednak, że jego stan jest już tak zły. Wiedziałem tylko, że błagał mnie, bym wyszedł z nim do ringu. Potrzebował pieniędzy, by potem móc odpocząć i podreperować zdrowie. "
 - napisał lata później w swojej autobiografii Jack Dempsey.

Z pieniędzy, które dostawał za walki, spłacał kolejne długi. W 1923r Billy czuł był już tak słaby, że czuł zbliżającą się śmierć, o treningach i walkach mógł już zapomnieć. Długi zostały spłacone, ale rodzina została bez środków do życia, zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Billy postanowił wyjść na ring ostatni raz, po to, żeby zarobić kasę na święta i aby finansowo zabezpieczyć żonę i trójkę dzieci, gdy jego nie będzie.

Rozmowa Billego z jego promotorem, Jackiem Reddy'm:
 - Jack, załatw mi walkę
- Chyba żartujesz? Nie jesteś w stanie walczyć.
- Bez względu na wszystko, po prostu znajdź mi rywala.
- Nie zrobię tego.
- Słuchaj, Jack, jestem totalnie spłukany. Wiem, że nie zostało mi wiele czasu i, zanim się stąd wymelduję, chcę dać Marie oraz dzieciakom jeszcze jedne święta. Na następną gwiazdkę już mnie z nimi nie będzie. Potrzebuję jeszcze jednej wypłaty. Chcę, by te święta były czymś, za co Marie i dzieciaki będą mnie pamiętać.
- Podobnie jak ja, dobrze wiesz, że walcząc w takim stanie, możesz tego nie przeżyć – Reddy nie dawał za wygraną.
- Wiem. Ale jestem wojownikiem. Prędzej umrę na ringu, niż w domu, siedząc w bujanym fotelu.
Jack wyciągnął z kieszeni portfel: - Pozwól mi pomóc. Ile potrzebujesz?
- Nic z tego. Nigdy nie brałem jałmużny i teraz nie zacznę tego robić.
- Dobra, oto co zrobimy. Wrócisz do treningów. Jeśli zdołasz dojść do jako takiej formy, zorganizuję ci walkę.
- Wiesz, że nie mogę tego zrobić. Nie jestem w stanie trenować, ale, ze względu na moją rodzinę, muszę raz jeszcze wyjść na ring. Proszę, zrób to dla mnie. Proszę.
- Będę żałował tego do końca życia... Daj mi sprawdzić, co da się zrobić.

Ostatnią walkę w swoim życiu miał stoczyć z Billem Brennanem. Gdy Billy wyszedł na ring, widzowie na trybunach oniemieli, był bardzo wychudzony, myśleli, że i bez żadnego ciosu padnie na deski. Billy wygrał tą walkę w czwartej rundzie poprzez nokaut, gwizdy na trybunach dobitnie świadczyły o tym, że kibice uważają walkę za ustawioną.  Billy zarobił 15 tysięcy dolarów, co pozwoliło jego rodzinie na zorganizowanie prawdziwych Świąt Bożego Narodzenia.
Billy Miske został odwieziony do szpitala, w bardzo ciężkim stanie, 25 grudnia. Zmarł w Nowy Rok rano.
O tym, że dali mu pięć lat życia, powiedział żonie dopiero na łożu śmierci. Wiedziała tylko, że jest chory. Potem Marie cierpliwie czekała, aż trójka dzieci podrośnie na tyle, by potrafiły w pełni zrozumieć poświęcenie taty. Billy junior tajemnicę gwiazdki 1923 roku poznał dwa lata później, gdy miał 7 lat.
Z tamtych świąt zapamiętał zapach choinki, zabawne dźwięki wydostające się z dziecięcego pianina i radość z otrzymanej kolejki. Zapamiętał rodzinną atmosferę i śmiech taty dobiegający z salonu. Zapamiętał, że złamało się krzesło, gdy siadała na nim babcia. Zapamiętał też, że zaraz po świętach tata umarł.


Z naszego "podwórka" również mamy przykłady prawdziwego oddania rodzinie, bliskim. Należy tutaj wspomnieć wspaniałą postawę choćby:
 Agaty Mróz, która będąc w ciąży,czekała do rozwiązania na przeszczep szpiku kostnego, zabieg się udał, niestety zmarła 14 dni po operacji na skutek sepsy i związanego z nią wstrząsu septycznego.


 Przemka Salety, poświęcił karierę sportową dla córki, oddał dla Niej swoją nerkę.



Jestem pewien, że każde z nas, rodziców, jest w stanie bez najmniejszego wahania oddać swojemu dziecku to co najcenniejsze.
I tak niewiele trzeba aby pomóc jeszcze komuś, obcemu, umierającemu. Możemy podarować ŻYCIE, wystarczy zostać:

        Honorowym Dawcą Krwi

  
Dawcą Komórek Mcierzystych 

Ja to zrobiłem...



Przepraszam jeżeli kogoś zdołowałem, ale musiałem to napisać....