http://blogroku.pl/2013/kategorie/ulica-i-dom,5h3,blog.html

Liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z obserwacji własnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z obserwacji własnych. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Waszyngton DC

Tydzień temu, w piątek w nocy, wyjechaliśmy do Waszyngtonu na weekend. Wyprawa zorganizowana przez polskie małżeństwo z pasją. Atmosfera domowa i wiele radości z wyprawy.
Ale po kolei :)
Waszyngton DC - stolica USA, miasto którego ponad 70% mieszkańców stanowią afro-amerykanie. Przedmieścia brudne i zaniedbane. Za to centrum przyprawia o zawrót głowy.


Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Capitolu.


Capitol                                                     
  
Budynek położony na wzgórzu Kapitolińskim w Waszyngtonie, pełniący funkcję siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych. Budowa Capitolu rozpoczęła się w 1793 a zakończyła w 1800. Budynek ma 88m wysokości. Od samego początku jego przeznaczeniem była siedziba Rządu US. Kamień węgielny pod budowę położył Jerzy Waszyngton.
Ciekawostka - W budynku Capitolu znajduje się punk na posadzce który określa ścisły środek wokół którego powstawało miasto Waszyngton.


Monument Waszyngtona     

Biały obelisk znajdujący się w parku National Mall w Waszyngtonie upamiętniający prezydenturę Jerzego Waszyngtona. Wybudowany z marmuru, granitu i piaskowca monument mierzy 169,3 m wysokości. Wewnątrz pomnika znajduje się winda, którą można wjechać na jego szczyt, skąd w zależności od przezroczystości powietrza rozciąga się widok nawet na ponad 60 km. Do roku 2011 pomnik był otwarty dla zwiedzających codziennie od 9 rano do 5 po południu.
W momencie ukończenia stanowił najwyższą budowlę na świecie; tytuł przejął od katedry w Kolonii, utracił go na rzecz wieży Eiffela w 1889 roku.
Wskutek silnego trzęsienia ziemi do którego doszło we wschodniej części USA (w tym w Waszyngtonie) 23 sierpnia 2011, pomnik uległ uszkodzeniu, po którym zdecydowano zamknąć go dla zwiedzającychMonument został ponownie udostępniony zwiedzającym 12 maja 2014 roku


Pomnik Tadeusza Kościuszki (American Revolution Statuary)
                                                     

Monument z 1910 dedykowany Tadeuszowi Kościuszce, stojący w pobliżu Białego Domu Waszyngtonie. Monument stoi w północno-wschodnim narożniku Parku Lafayette'aNa szczycie cokołu z vermountckiego granitu znajduje się statua Kościuszki, trzymającego plan fortyfikacji Saratogi. Rozwinięta część mapy zwisa luźno na prawej nodze postaci. W lewej ręce bohater trzyma szablę. Ubrany jest w amerykański mundur z czasów walk o niepodległość. Z czterech stron cokołu znajdują się mniejsze rzeźby: orzeł na globie z flagą, szablą i tarczą; orzeł na globie z konturem Azji, walczący z wężem (symbol dominacji rosyjskiej); grupa z Kościuszką w mundurze amerykańskim z bębnem; grupa z Kościuszką w mundurze polskim.

White House  (Biały Dom) 
Oficjalna rezydencja i miejsce pracy prezydentów USA położona w Waszyngtonie, Dystrykt Kolumbia. Nazwa ta została nadana budynkowi 14 września 1901 r. przez prezydenta Roosevelta. Wcześniej nazywany był Pałacem Prezydenckim,Domem Prezydenckim i Siedzibą Władz Wykonawczych.
W grudniu 1790 r. prezydent Waszyngton podpisał Act of Congress, stanowiący, iż rząd federalny będzie rezydował w okręgu, którego powierzchnia nie będzie przekraczała dziesięciu mil kwadratowych u wybrzeży Potomaku. Prezydent Waszyngton wybrał, wraz z architektem miejskim Pierre'em L'Enfantem miejsce, w którym miał powstać budynek. Rozpisany konkurs wygrał projekt architektoniczny autorstwa Jamesa Hobana.

Budynek, położony w Waszyngtonie przy 1600 Pennsylvania Avenue, zaczął powstawać w październiku 1792 roku. Uroczyste oddanie do użytku nastąpiło w roku 1800. Pierwszym prezydentem, który w nim zamieszkał, był John Adams. Od czasu wprowadzenia się tam Adamsa, każda następna para prezydencka dokonywała własnych zmian w wystroju budynku.
W swojej historii budynek doświadczył dwóch pożarów. Pierwszego w 1814 r., gdy został podpalony przez Brytyjczyków podczas wojny brytyjsko-amerykańskiej. Drugi pożar wybuchł w zachodnim skrzydle w 1929 r. za prezydentury Hoovera.
Podczas rządów prezydenta Trumana przebudowano całe, z wyjątkiem trzeciego piętra, wnętrze budynku. Najstarszymi jego częściami są obecnie zewnętrzne ściany, niezmienione od 200 lat.

Vietnam Veterans Memorial   

Memoriał jest zbudowany z dwóch ścian z czarnego granitu i ma ok. 75 m długości. Są w nim wyryte, w kolejności chronologicznej, nazwiska żołnierzy poległych w wojnie wietnamskiej - do roku 2003 zarejestrowano 58325 nazwisk.
Ściany są osadzone w gruncie - w najwyższym punkcie wystają z niego na 3 m, w najniższym na 20 cm. Granitowa płyta od lewej strony staje się coraz wyższa, co symbolizuje coraz większe zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w konflikt. Granit został specjalnie sprowadzony z Bangalore w Indiach. Jedna ze ścian wychodzi na pomnik Jerzego Waszyngtona, druga - na pomnik Abrahama Lincolna. Wzdłuż ścian znajduje się ścieżka dla zwiedzających.

National Mall      
Formalnie teren parku rozciąga się od pomnika Waszyngtona na wschód, po Capitol. Niemniej jednak powszechnie przyjmuje się, że należą do niego także tereny wokół niego, włączając część West Potomac Park.

Plany jego powstania sięgają założeń urbanistycznych Francuzów, powstałe około 1791 roku. Zostały one jednak zrealizowane dopiero w XX wieku, co łączyło się z przeniesieniem dworca kolejowego na Union Station. Park był świadkiem licznych demonstracji, związanych np. z propagowaniem walki z rasizmem (1963, 1995).
Obecnie należy do największych atrakcji turystycznych stolicy USA i odwiedzany jest corocznie przez dziesiątki milionów turystów. Zaniepokojony niedostateczną infrastrukturą, która nie jest przystosowana do takiej ilości odwiedzających, National Park Service w 2006 podjął inicjatywę mającą na celu lepszą konserwację parku w przyszłości (tzw. National Mall Plan).

 Memoriał Lincolna     
Pomnik upamiętniający szesnastego prezydenta Stanów Zjednoczonych 
Abrahama Lincolna 

znajdujący się w parku National Mall Waszyngtonie, będący budynkiem przypominającym wyglądem klasyczną grecką świątynie taką jak choćby Partenon, zbudowany na planie prostokąta otoczony 38 kolumnami doryckimi z białego marmuru Colorado. Każda z nich ma wysokość 13,4 m i średnicę 2,3 m. Dwie z nich stoją przy wejściu , a pozostałych 36 symbolizuje 36 stanów tworzących Unię w momencie śmierci Abrahama Lincolna. Nad nimi na parapecie wyrzeźbiono 48 festonów, które symbolizują 48 stanów Unii w chwili otwarcia mauzoleum. Kolumnada ma 57 m długości 36 m szerokości.


Arlington National Cemetery 
 Amerykański cmentarz wojskowy położony w Arlington, w stanie Wirginia na terenie Stanów Zjednoczonych.

Cmentarz został założony podczas wojny secesyjnej poprzez wykupienie posiadłości Arlington House, należącej wcześniej do Mary Ann Lee, żony generała wojsk konfederacji Roberta E. Lee.

Na terenie nekropolii pochowani są weterani z wszystkich wojen w których brały udział Stany Zjednoczone w całej swej historii, począwszy od rewolucji amerykańskiej a skończywszy na ostatnich konfliktach zbrojnych w Afganistanie i Iraku. Poza tym jest to miejsce pochówku niewielkiej liczby cywilów, którzy w jakiś sposób byli związani z armią lub polegli w czasie pełnienia obowiązków. Na cmentarzu w Arlington miały miejsce pogrzeby państwowe - William Taft, 
John Fitzgerald Kennedy, Jacqueline Bouvier  Kennedy Onassis Robert F. Kennedy 
(Zwróćcie uwagę jak skromne są to groby, bez przepychu jaki widnieje w Polsce na Powązkach)



 oraz gen. John Pershing. Do roku 1992 na cmentarzu znajdował się grób Ignacego Jana Paderewskiego.
Główne obiekty cmentarza to amfiteatr oraz Grób Nieznanych Żołnierzy zawierający szczątki niezidentyfikowanych amerykańskich żołnierzy, ofiar I wojny światowejII wojny światowej oraz wojny koreańskiej i wojny wietnamskiej, przy którym przez 24 godziny i 365 dni w roku utrzymywana jest warta honorowa.





Wprost z cmentarza udaliśmy się do Hotelu w Luray w Górach Appalachian, po drodze zakupy na grilla. Wódeczka też była:D  Imprezka skończyła się po 12 w nocy. O 10 rano zwiedzanie 4 co do wielkości jaskini w Stanach:
Luray Caverns    


Odkryte zostały w roku1878. W ich wnętrzu znajdują się różne spektakularne formy nacieków jaskiniowych (stalaktytystalagmitystalagnatydraperie naciekowemisy martwicowemakarony, jeziora lustrzane, itp.). Jaskinie zawdzięczają swą sławę także litofonowi – The Great Stalacpipe Organ. Litofon składa się z solenoidów, które uderzają w formacje skalne, wydając dźwięki podobne do ksylofonu lubkamertonu.
Więcej o jaskiniach poczytacie tutaj bo musiałbym zrobić o nich osobny wpis :)

Na koniec perełki: muzeum motoryzacji i muzeum lotnictwa i astronautyki. Opisywał ich nie będę bo zdjęcia oddają cały opis.

Zdjęcia:

Cmentarz w Arlington
Jaskinie Luray
Muzeum lotnictwa i astronautyki
Muzeum motoryzacji w Luray

czwartek, 3 kwietnia 2014

Pomiot Szatana

Jakiś czas temu zrobiłem relację z największej w  Polsce wystawy budowli z klocków LEGO. 
Dla tych co nie czytali, luknijcie tutaj

A dzisiaj okazuje się, że najzwyczajniej w świecie zrobiłem promocję Szatanowi :D :P
Jakim cudem ??
Ano takim, że niejaki Sławomir Kostrzewa, z zawodu ksiądz katolicki, ogłosił wszem i wobec, że klocki LEGO to wymysł i pomiot Szatana. Aby ogłupić i zawładnąć duszą naszych dzieci :P

I tak oto całkiem nieświadomie zostałem satanistą :D:D:D :P:P:P:P

Boże, widzisz i nie grzmisz ??
link do artykułu: luknij

Tęskniliście za mną ?? :D

niedziela, 12 stycznia 2014

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę... (-4)


 
Widziałem wczoraj zapowiedź drugiej części filmu "Jak rozpętałem II Wojnę Światową" i przypomniałem sobie słynną rozmowę Franka z niemieckim oficerem gdy podawał mu swoje dane personalne:
 - Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, Chrząszczyżewoszyce, powiat Łękołody...  :D

Polskie komedie, te starsze, oparte na dialogu bawiły naszych rodziców, bawią nas i będą bawić nasze dzieci i wnuki.

Kultowy "Rejs" pamiętacie ?
I dialogi z niego:
- Patataj, patataj, patataj, patataj..
- Niestety odpowiedź niepełna, nam chodzi o odgłos paszczowy. 

albo
- Ma pan bilet ?  
- A pan ma ?
- A skąd mam mieć ?  
- No. To wchodzimy.

"Brunet wieczorową porą"
- Halo, słucham?
- Halo, Kazik?
- Nie!... Nie, Kazik! Jola. 
- Przepraszam, pomyłka.
- To po co pan dzwonił?!
- To po co pani podnosi słuchawkę?


"Seksmisja" - w tym filmie chyba słyszałem najlepsze dialogi ;)
  To nas tu o mało nie wykastrowały, a ty cycki będziesz sobie, cyganie, przyprawiał?..
  Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie...
  Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! Chłopa wam trzeba!...

" – Co to znaczy "mieć chłopa"?
  – Prawdopodobnie chodzi o męską służbę domową, bardzo rozpowszechnioną w XX wieku."

" Miś"  :)

Cholera jasna! Won mi tu stąd, jeden z drugim! Będzie mi tu kłaki rozrzucał! Panie! Tu nie jest salon damsko-męski! Tu jest kiosk RUCH-u! Ja... Ja tu mięso mam !

– Co jest?!
– Nic, panie kierowniku! Oczko mu się odlepiło. Temu misiu.



Macie jakieś swoje ulubione komedie i dialogi ?
W komentarzach chętnie przeczytamy :)

sobota, 11 stycznia 2014

Sobota i inne przemyślenia Ktosia (-5)


Słoneczny i baardzo ciepły sobotni poranek ładuje pozytywną energią na, mam nadzieję, cały dzień.  Jest Moc ! :)

Ale i smutne wiadomości też są, niestety:
- Wypadek Thomasa Morgensterna na skoczni mamuciej w Bad Mitterndorf. Upadek wyglądał  przerażająco. Jego stan lekarze określają jako ciężki. Trzymam kciuki, wracaj do zdrowia Morgi :)
- W Rajdzie Dakar zginął belgijski motocyklista Eric Palante. Smutne to :(
 Nasuwa się myśl, że w sporcie coraz więcej zawodników, coraz bardziej świadomie, podejmuje ryzyko utraty zdrowia a nawet życia po to tylko, żeby uzyskać lepszy wynik.  Czy lepszy wynik wart jest takiego ryzyka ?


Nie wiem czy śmiać się czy też płakać:
Ks. Stanisław Szyszka, znany duchowny z Zakopanego rozpoczął walkę z producentem papieru toaletowego. Wg niego wizerunek baranka umieszczony na takim produkcie obraża katolików, bo jest to... baranek wielkanocny - symbol Jezusa.
Podczas noworocznego kazania ksiądz zszokował swoimi słowami wiernych. Mieszkanka Zakopanego wspomina wydarzenie: - Ksiądz oznajmił, że ma papier toaletowy, który wyprodukowali przeciwnicy Kościoła, by szykanować wspólnotę. Kobieta dodaje, że ksiądz sugerował, że na jego opakowaniu znajduje się baranek wielkanocny. - Jestem wierząca, ale to zwykła owca (...) ksiądz się skompromitował - dodaje kobieta.


Światełko w tunelu ?

Polski producent spod Poznania sprzedaje swoje autobusy również z blokadą dla pijanego kierowcy. Chętnie kupują je miasta w Norwegii i Szwecji. U nas zamówił je tylko Szczecin.
Alcolocki montowane są na życzenie klienta. To urządzenie wielkości telefonu komórkowego. Kierowca musi najpierw w nie dmuchnąć. Jeśli pił alkohol, nie uruchomi silnika, a urządzenie wysyła automatycznie sygnał do dyspozytora. Kierowca musi dmuchać w alcolock przy każdym uruchamianiu pojazdu, także np. po postoju na pętli.
Komisja Europejska pracuje nad tym, by takie rozwiązania obowiązywały we wszystkich krajach członkowskich.

A moim zdaniem takie urządzenia powinny być fabrycznie montowane w każdym nowym samochodzie :)


Idzie Zima, podobno :) 

Niedziela.
W niedzielę wschodnia połowa kraju pozostanie na skraju układu niskiego ciśnienia znad zachodniej Rosji. W tej części Polski spodziewajmy się umiarkowanych opadów śniegu. Tymczasem w zachodniej połowie kraju zacznie oddziaływać pogodny wyż znad Niemiec. Do Polski zacznie napływać bardzo zimne powietrze pochodzenia arktycznego. 



________________________________________________________

Mały Jasio przyszedł do mamy i mówi:
- Mamo, słuchaj, widziałem dzisiaj tatusia z ciocia Basią w garażu. Wiesz, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem...
- Wystarczy, Jasiu, ta historia jest na tyle ciekawa, że chciałabym, abyś opowiedział ją również tatusiowi przy kolacji. Ciekawa jestem jego miny, kiedy to usłyszy!
Przy kolacji mama prosi Jasia o opowiedzenie historii.
- No więc, widziałem dzisiaj tatusia z ciocią Basią w garażu, najpierw tatuś ją pocałował, potem ściągnął jej bluzkę, potem ona pomogła mu zdjąć spodnie, a potem razem zrobili to samo, co ty mamusiu zrobiłaś z wujkiem Karolem, kiedy tatuś był na ćwiczeniach w wojsku...

.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Gdzie ta Zima ?


Gdy piszę tego posta temperatura na dworze to  +5 °C, iście wiosenna (jesienna? ) pogoda, świeci słońce, drzewa, krzewy pączkują i tylko patrzeć kiedy się zazielenią. Narciarze na razie muszą odpuścić bo zaśnieżonych tras w Polsce jak na lekarstwo, tylko te sztucznie  naśnieżane a i to przestaje być dla właścicieli tras opłacalne bo przy dodatniej temperaturze armatek trzeba używać prawie non stop. Ci bardziej zapaleni narciarze wyjeżdżają na lodowce do Austrii, Włoch, w wyższe partie Tatr Słowackich.
Dzieciaki swoje sanki i dupoloty (popularne jabłuszka) wciąż mają schowane w piwnicach. I zamiast zaliczać kolejne zjazdy z "górki na pazurki" siedzą przed komputerami i się nudzą.
Lodowiska to oczywiście tylko te sztuczne w halach i na Stadionie Narodowym przemianowanym na Lodowisko Narodowe. Narodowe nie Narodowe ale w piątki i soboty ma tak królować "Disco Lodowisko", cokolwiek to znaczy :) No i podobno coś na Walentynki szykują :D
Lodowisko Narodowe doczekało się już sabotażu bo zaraz po oficjalnym otwarciu zostało zamknięte. Podobno Ktoś (zapewniam, że to nie ja :) ) posypał taflę lodowiska solą - efekt każdy zna ;)
Cóż, jakoś szczególnie nie tęsknię za mrozami i śnieżycami ale jest pewne, że Zima i tak nas dopadnie. Szkoda tylko, że na Wiosnę :)
Za to w Hameryce to się dzieje, śnieżyce i mrozy do -50°C :P  A wiem, że jak tam spadnie 5cm śniegu to już klęska żywiołowa jest normalnie. I do szkoły nie chodzą i w pracy wolne mają :P
Takie to delikatne te hamerykany są :D :P

źródło zdjęcia: http://wiadomosci.onet.pl
_________________________________________________________________________________
Kiedy Młoda była baardzo młoda :)
Gdzie śpi się najbezpieczniej ? U taty na ręce :*


zdjęcie własne

wtorek, 3 grudnia 2013

Serwis kontra klient




Poniedziałek rano. 
Czytam zgłoszenie klientki dotyczące awarii łącza internetowego:


"Od soboty brak internetu, jak zwykle. Zróbcie coś z tym bo za coś do cholery płacę"






Telefon do klientki: 


Ja)           - Dzień dobry (tutaj przedstawienie się), zgłasza Pani brak sygnału internetowego ?
Klientka) - No nareszcie ktoś zadzwonił ! Znowu nie mam internety przez weekend !
Ja)           - Dlaczego znowu ? Według wykresów działa Pani nieprzerwanie przez ostatnie dwa miesiące
                  (tylko tyle pokazują wykresy aktywności) ?
Klientka)  - Bo na wiosnę też mi nie działało !
Ja)            - Dobrze, sprawdzimy. Proszę mi powiedzieć jakiego ma Pani Windowsa ?
Klientka)  - A skąd mam widzieć ?
Ja)            - Co pisze jak Pani włącza komputer ?
Klientka)  - Windows XP
Ja)            - To już wiemy jaki Windows, czy na pasku zadań ma Pani komunikat o odłączonym kablu
                   sieciowym ?
Klientka)   - Gdzie ???
Ja)             - Prawy, dolny róg monitora. Ikonka monitora czy jest przekreślona czerwonym znakiem x ?
Klientka)   - Tak, jest przekreślona !
Ja)             - Czy na karcie sieciowej świecą diody połączenia i czy kabel sieciowy jest właściwie włożony
                    do karty sieciowej ? Z tyłu komputera proszę zajrzeć.
Klientka)    - Tak, jest włożony i karta świeci.
Ja)             - Hmmm, nie powinna świecić. Dobrze, przyjadę do Pani.
Klientka)    - Naturalnie, za coś przecież płacę !
Ja)             - Będę za godzinkę.

Przyjazd na miejsce, poirytowana Klientka otwiera mi drzwi i zaprasza do środka:

Ja)            - Dzień dobry, gdzie jest komputer ?
Klientka)   - Dzień dobry, proszę tutaj.

Komputer stoi na podłodze obok biurka. Zaglądam za komputer. Kabel ethernetowy leży sobie, jak gdyby nic nie miał lepszego do roboty, obok komputera. Wtyczka RJ45 wypięta z karty sieciowej, karta nie świeci diodami.

Ja)            - Mówiła Pani, że kabel wpięty a karta świeci ?
Klientka)   - No bo zawsze był wpięty ? (już niepewnym głosem)

Wpinam wtyczkę do karty sieciowej i cudownym sposobem przywracam działanie internetu:

Ja)           - Dlatego nie działał internet, z powodu wypiętej wtyczki.
Klientka)  - Aaaale jak to się stało ?
Ja)           - Mnie Pani pyta ?
Klientka)  - Może jak odkurzałam w sobotę ?
Ja)           - Może. Płaci Pani 30 złotych za nieuzasadnione wezwanie serwisu.
Klientka)  - Jak to płacę ?  Jak to nieuzasadnione ? Przecież nie działało !
Ja)           - Problem był po Pani stronie. Trzeba było podłączyć wtyczkę bez mojej wizyty.
Klientka)   - To nie mógł mi Pan powiedzieć przez telefon żebym ją włożyła !?!?!
Ja)           - Przecież pytałem czy kabel podłączony ?

Klientka już bez słowa płaci.

_________________________________________________________________________________
Zima, las, pada śnieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedźwiedź. To złamie choinkę, to kopnie w drzewo, to pogoni wilka - ogólnie - mocno wściekły! Chodzi i gada:
- Po jaką cholerę piłem tę kawę we wrześniu...

__________________________________________________________________________________

poniedziałek, 25 listopada 2013

Czy wiesz z kim piszesz w internecie ?


Co wiemy o ludziach poznanych na Blogu, Facebooku, Naszej Klasie, Twitterze ?  Czy znamy tych ludzi i ich myśli ? Czy też raczej wiemy o nich tylko co chcą przekazać ? Wyrabiamy sobie o kimś zdanie na podstawie informacji które nam przekażą na swoim blogu, innej swojej stronie w internecie bądź drogą mailową ?






Tylko czy to jest rzeczywisty obraz danej osoby ? Czy ktoś kto kreuje siebie na pokrzywdzoną przez los i wszystkich dookoła ludzi osobę nie robi tego po to żeby stłumić w sobie słuszne poczucie winy za popełnione błędy ? Bo każdy będzie pisał, że rozumie, że wspiera, dawał rady życiowe nie znając rzeczywistego obrazu historii danego człowieka i jego dnia codziennego ?


Pamiętacie kobietę która założyła bloga i poinformowała że jest chora na raka ? Internauci wpłacali pieniądze na jej konto, na leczenie. Pocieszali kobietę wpisami, mailami. Wszyscy wierzyli w to co ona pisała o sobie i swoim życiu. No bo przecież musi to być prawda skoro tak napisała. Trwało kilka miesięcy i tylko przypadek sprawił że wyszło to na jaw. Zawiodła przyjaciół, rodzinę, straciła zaufanie.  Jakie było jej tłumaczenie ?  Że czuła  się samotna i nierozumiana.
Możecie o tym przeczytać we wpisie Calm Down 


Czy znamy tych których czytamy i z którymi piszemy ?  Czy nie rozczaruje nas zderzenie rzeczywistości z obrazem kreowanym na potrzeby innych ?



http://www.photoblog.pl/grzesio2858/135354446

piątek, 15 listopada 2013

Klątwa Opali

Corus
stolica królestwa Tortallu. Wzniesione na różowych skałach miasto kupców, dam dworu i praczek, rycerzy i złodziei, handlarzy niewolników i wszelkiej maści rzezimieszków skupionych wokół Dworu Łotra. 

 Becca Cooper
nieustraszona i gniewna szesnastolatka, która za namową Jaśnie Pana Gershoma, trafia do legendarnej Gwardii Starościńskiej, formacji strzegącej prawa i porządku w Corus. Mroczne oblicze miasta staje się jej codziennością. Uczy się u boku najlepszych i chce być najlepsza. Nie zawsze jednak potrafi być twarda i bezwzględna. Często kieruje się emocjami, dobrymi i złymi, o czym najlepiej wiedzą jej starzy przyjaciele Erskin i Verena.


Tunstall i Goodwin
najlepsi z najlepszych w Gwardii Starościńskiej. Wciąż nie mogą się nadziwić, że ich idealnie zgranej dwójce przydzielono na naukę młodą niedoświadczoną dziewczynę, która na dodatek bez przerwy gada z gołębiami, pyłowymi krętami i swoim fioletowookim kotem...


Tak oto wygląda wprowadzenie do tomu pierwszego trylogii o Rebecce Cooper autorstwa Tamary Pierce.
Książki która dzisiaj dotarła do mnie Pocztą Polską  a jest nagrodą za artykuł w Interia.pl
Nagrodą o której Wam wspominałem :)

środa, 13 listopada 2013

Wróżka prawdę Ci powie.


Wróżka prawdę Ci powie. 
Taką jaką będziesz chciał(a) usłyszeć. Tylko zapłać sowicie.


Skąd taki wpis ? 
Przyznam że zainspirowała mnie troszkę Calm Down swoim wpisem. A, że znam osobiście dwie "wróżki" to postanowiłem podyskutować z Wami na ten temat. Zaznaczam że nigdy nie byłem i nie korzystałem z usług wróżek, magów, wiedź itp :)
Moim zdaniem, żeby zostać wróżką bądź wróżbitą i zarabiać dobrą kasę, wystarczy podstawowa wiedza z psychologii, reklama w mediach, odpowiedni wystrój (choć nie koniecznie) i interes się kręci.

Skąd takie przekonanie ?
Po rozmowie z jedną z tych "wróżek". Jest Ona klientką firmy dla której świadczę usługi. Mieszkanie urządzone nowocześnie na jednym z większych osiedli mojego Miasta. Duże, jasne, meble IKEA, na ścianie 50 calowa plazma, na stojaku gitary, ramki ze zdjęciami a na zdjęciach Pani na scenie z gitarą w dłoni. Pytam Panią czy gra. Ona, że owszem gra i śpiewa - na weselach i innych tego typu imprezach. A gdzie tu związek z wróżbiarstwem ? Nie ma żadnego :) Siedzimy, kawkę pijemy, umowy podpisujemy i nagle drrrryń, dzwoni telefon. Jakież było moje zaskoczenie słysząc rozmowę Pani z rozmówczynią. Zorientowałem się, że dzwoniła pewnie stała klientka bo Pani zwracała się do rozmówczyni per Pani (i tu imię). Prosiła żeby się uspokoiła, że zaraz jej postawi karty, chwila przerwy, stopami poszurała w miejscu i zaczęła opowiadać. Nie będę opisywał przebiegu rozmowy bo nie pamiętam już szczegółów ale mniej więcej chodziło o to, że musiało tak być, że ktoś ją opuścił bo w kartach widać, że dopadnie Panią wielka nowa miłość itp itd. Na koniec rozmowy Pani zaprosiła rozmówczynię do siebie na dłuższy seans i postawienie Run. Cokolwiek to znaczy :) Przeprosiła mnie, że tyle to trwało (ok 10min) i dalej opowiadać o graniu i śpiewaniu. No kurcze ale ja już nie chcę o graniu na gitarze słuchać tylko o wróżeniu. I zmiana tematu, mówię Pani, że ją przepraszam ale nie wierzę w takie bzdury. Pani banan na twarz i mówi do mnie - Ja też w to nie wierzę ale babki dobrze płacą to im mówię co chcą usłyszeć. Okazało się że Pani "wróżka" za duuże pieniądze wykupiła od TP numer tel. zaczynający się 0700, dała ogłoszenia do gazet lokalnych i krajowych, do telegazety i do internetu i kosi kasiurę z wróżenia a na imprezach gra bo lubi ale nie musi. I do tego jest tak sprytna, że jak dzwoni ktoś z okolicy to jeszcze namawia na stawianie Run żeby pomóc losowi.
No dwa w jednym :)

Kto z Was korzystał z porad wróżki ? Czy możecie potwierdzić, że coś się sprawdziło z wróżb ? Co o tym sądzicie ?

Moderacja wyłączona, można dodawać komentarze anonimowo ;)


foto: http://ebiznespolska.pl/wp-content/uploads/2012/04/wrozka_d1.jpg

czwartek, 7 listopada 2013

Być Jak Dziecko


W moim Mieście trwa właśnie największa w Polsce wystawa budowli z klocków LEGO.
Byłem, zobaczyłem, zwariowałem. I naprawdę poczułem się jak małe dziecko, z wypiekami na twarzy zapatrzone w te wszystkie cuda zrobione z klocków.
W czasach mojego dzieciństwa klocki były sześcianami z drewna polakierowanego i oklejonego kalkomanią. Cóż, toż to już Prehistoria :P

A wracając do wystawy.
Główną ideą powstania wystawy jest zaprezentowanie budowli i makiet o niespotykanej formie i wielkości, których w codziennych, domowych warunkach nie udałoby się stworzyć.
 Można zobaczyć zatem konstrukcje sięgające 1,5 metra wysokości oraz takie, które składają się ze 100 tys. elementów czy zajmują kilkadziesiąt m2 powierzchni.
Eksponaty prezentują zarówno postacie, miejsca i wydarzenia znane z bajek czy filmów, jak również sceny historyczne oraz budowle znane na całym świecie.
Jedną z perełek jest niewątpliwie makieta Lego City o wielkości 25 m² z częścią mieszkalną i lotniskiem. Jest sporo sporo budowli unikatowych, takich jak mistrz Yoda z Gwiezdnych Wojen, budynek opery w Sidney czy Tadż Mahal. Wyjątkowym dodatkiem są także budowle autorskie, m.in. bitwa morska pod Oliwą czy scena bombardowania katedry z gry War Hammer.
Na wystawie coś dla siebie znajdą także miłośnicy nowoczesnych technologii. Wśród eksponatów jest bowiem seria zaprogramowanych robotów, które reagują np. na ruch oraz seria Lego Technics.

Zapraszam do fotorelacji

Zapraszam Was do zwiedzenia wystawy bo warto. Zwłaszcza że możecie połaczyć to z grami i zabawami w Galerii Sfera z okazji 50 lecia urodzin Bolka i Lolka :D  Od 17 do19 listopada  cała galeria będzie poświęcona tym urwisom :)




ps.
A co pochwalę się ;)
Właśnie kończę robić ten wpis i dostaję maila z jednego z trzech największych polskich serwisów. Dodam że piszę tam na ich zaproszenie dopiero od 20 października.

"Witaj
Redakcja uznała, że Twój artykuł był jednym z najlepszych w październiku. Prosimy o dane do korespondencji oraz przybliżenie gustów muzycznych i literackich, postaramy się dopasować do nich nagrodę.
W imieniu redakcji ............pl"

wtorek, 5 listopada 2013

Depresja Online

"Badanie wykonane przez Instytut Psychologii na Uniwersytecie w Leeds ma dowodzić, że nadmierne korzystanie z Internetu czyni nasz umysł podatnym na depresję.

Badanie przeprowadzono na 1 319 osobach w wieku od 16 do 51 lat. Ankieta online, którą wypełniali uczestnicy, miała za zadanie sprawdzić, czy wykorzystanie Internetu może wpływać na nasz nastrój. Badanie nie wykazało bezpośredniego powiązania pomiędzy surfowaniem po witrynach a depresją, a także obaliło tezę, że osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej korzystają z Globalnej Sieci. Naukowcy odrzucili więc formę reguły i zbadali statystyczny trend.

- Odnotowaliśmy wysoki związek pomiędzy czasem spędzonym w Sieci i stopniami depresji - mówi doktor Cartiona Morrison, kierownik badania. Osiemnastu badanych, którzy szczególnie dużo czasu spędzali w cyberprzestrzeni, byli wręcz od niej uzależnieni. Właśnie oni stali się w o wiele bardziej wrażliwi na czynniki, które mogą powodować depresję. Osoba taka jest nawet pięciokrotnie bardziej narażona. 
Ubocznym wnioskiem badania jest też fakt, że osoby młode o wiele łatwiej uzależniają się od Internetu."
Źródło: CHIP.PL


Artykuł ten nasunął mi pewne spostrzeżenia. 
Otóż jak to się dzieje, że coraz więcej ludzi coraz więcej czasu spędza w Sieci ? Co im/nam to daje ? 
Zastąpienie problemów w realnym świecie Światem Wirtualnym ? Bo ten wirtualny jest nam przyjazny, jest lepszy i weselszy  ? 
Kiedyś Internet rzeczywiście składał się  z samych portali rozrywkowych, pomagał się odstresować po dniu pracy. Teraz jest pełen przemocy, problemów i sfrustrowanych emocjami i uczuciami ludzi.

Emocjonalnie rozchwiani ludzie, ludzie na zakręcie życia czytają fora czy blogi o podobnej tematyce, nakręcają się wzajemnie i zamiast im pomóc powodują depresję, pogłębienie frustracji. 

Ludzie z natury weseli unikają tego typu tematów. Wolą porozmawiać o "duperelach", poczytać kawały, obejrzeć komedię online, po prostu się śmiać. Czasem też po marudzą ale robią to z dystansem do samego siebie.
 
 Są też ludzie którzy chcą się czymś pochwalić, podzielić swoją wiedzą, twórczością. Sprawia im radość że ktoś docenił ich pasje. Działa to jak dopalacz nakręcając ich do dalszej twórczości.


Większość z nas nie wyobraża już sobie życia bez dostępu do Sieci. Niektórzy nie zdając sobie sprawy z tego, że pracodawcy kontrolują swoich pracowników i bez skrupułów korzystają z komunikatorów, z facebooka czy NK. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób mogą stracić premię a nawet pracę.

Internet dla niektórych stał się wszystkim i nie ma nic ponadto. Znam przypadek kiedy żona kazała mężowi się spakować i wynosić z domu po tym jak mąż wyłączył dostęp do sieci bo żona cały swój czas spędza z laptopem. To już jest choroba, uzależnienie. I jak w każdym nałogu tak i tutaj uzależnieni nie widzą swojego problemu.

Ludzie boją się awarii Sieci nie dlatego, że wtedy nie ma Internetu.  Ale dlatego, że gdy ktoś zabierze im Internet, zaczynają rozumieć, że właściwie to nie mają niczego więcej. :D

Na zakończenie życzę Wszystkim miłego dnia i jak najmniej awarii internetu :D :P


__________________________________________________________________________________


Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona.
Żona mówi:
- Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po Internecie!
A mąż na to:
- No ku.wa mać! Czy ja Ci wyrywam gabkę z ręki jak zmywasz naczynia?!

wtorek, 29 października 2013

P(orn)OLAND







Jeżdżąc sporo po woj. śląskim nieraz widziałem stojące przy drodze kobiety, młode, starsze, ładne, brzydkie. Łączyło je jedno, wszystkie były wyzywająco ubrane czy też raczej rozebrane i wszystkie z nadzieją patrzyły na nadjeżdżające samochody. Mowa o tzw tirówkach, kobietach sprzedających swoje ciało w najgorszy z możliwych sposób bo byle jak, byle gdzie i za byle jakie pieniądze. 



Rozkład "sił" narodowych na polskich drogach wygląda następująco - 60 procent to Bułgarki, 20 procent Ukrainki, 15 procent Rumunki, a reszta - Polki.  20 procent tirówek to seksoholiczki, które mają z tego przyjemność. 80 procent przymusza się do tego z powodów ekonomicznych. Niektóre są depresyjne, bo nie dość, że mało klientów, to jeszcze wiedzą, że robią źle. Większość chce z tego wyjść, czuje wstręt do siebie. Mają myśli samobójcze. Do tego dochodzą alfonsi którzy bez skrupułów biją "podopieczne" jeżeli te zarobią za mało pieniędzy. Niektórzy alfonsi rozkochują w sobie, nieświadome niczego, dziewczyny by później wystawiać je na drogę. Tirówki w Polsce sprzedają się za marne grosze. "Lodzik" w zależności od regionu Polski kosztuje 30-50 zł, stosunek 50-100 zł. Ile one z tego dostają a ile zabiera "opiekun" tego nie wiem.


Większość z tych kobiet pozostawiła u siebie w kraju mężów, dzieci, rodziny. Ich bliscy myślą, że pracują u jakiejś polskiej rodziny przy utrzymaniu domu, że sprzątają, gotują, prasują, zajmują się polskimi dziećmi.
Jak ciężka musi być sytuacja materialna tych kobiet by pchnąć je do tego kroku- sprzedaży własnego ciała ?



źródło zdjęcia - http://i.iplsc.com/nazywane-sa-potocznie-tirowkami-a-dlaczego-nie-kabrioletki/0002CXVEHDEU69S8-C102.jpg

piątek, 25 października 2013

Komu potrzebna jest zmiana czasu ?

No właśnie, komu potrzebna jest zmiana czasu i co z tego wynika ? 
Podobno to dla oszczędności energii elektrycznej ale...
W czasach kiedy cała Polska była objęta stopniami zasilania miało to jeszcze jakiś sens. Bo były to czasy kiedy elektrownie nie wyrabiały z produkcję energii elektrycznej, zakłady zużywały jej coraz więcej co skutkowało czasowymi wyłączeniami bądź ograniczeniami w dostawie prądu do gospodarstw domowych. I tu się można zgodzić ze zmianą czasu z letniego na zimowy i odwrotnie. Jakieś tam oszczędności były.
No ale teraz ? Zysku żadnego a kłopotów od groma przecież. My jakoś tam się przestawimy, choć też nie bez małych kłopotów, no ale dzieci ? Jak takiemu dwulatkowi wytłumaczyć że musi pójść spać wcześniej niż zazwyczaj, przecież będzie marudził przez tą godzinę bo organizm już przywykł przez te pół roku do zasypiania o jednej porze ? Albo przez te pierwsze dni wiosny budzenie dziecka o godzinę wcześniej ? Niewyspane i marudne będzie.
Największy problem jest jednak ze zwierzętami domowymi, które są wyprowadzane na spacer o jednej porze, karmione o jednej porze.  Jak pieskowi wytłumaczyć - trzymaj kupkę jeszcze godzinkę dłużej ? Oczywiście można pieska wyprowadzić godzinkę wcześniej tylko wtedy my śpimy o tą godzinę krócej :P
Poza tym zwierzęta mają zegar biologiczny bardzo mocno rozwinięty i jeżeli są wyprowadzane zawsze w tych samych godzinach to o tej porze już siedzą pod drzwiami wyjściowymi.
I największa paranoja związana ze zmianą czasu to kolej i inne nocne środki transportu sieciowego. Z niedzieli na poniedziałek o godzinie 3 rano pociągi muszą się zatrzymać w szczerym polu, bądź na stacji, jak tak trafią, na godzinę żeby na następnej stacji być zgodnie z rozkładem jazdy.
Niektóre kraje nigdy nie wprowadziły czasów letnich i zimowych, część tych co kiedyś wprowadziła już zrezygnowała z tego utrudnienia, bo tak to trzeba nazwać. A w Polsce jak to w Polsce, rządzącym nie w głowie takie bzdury jak likwidacja nikomu nie potrzebnych, utrudniających życie przepisów.



__________________________________________________________________

Matka wchodzi do pokoju dzieci i widzi swojego dwu i pół letniego syna z malutkim chomikiem w zaciśniętych rączka.
- Michałku co robisz ?
- Cichasiek cima chocićka i chociciek lobi pi pi pi pi jak bememka [Michałek trzyma chomiczka a chomiczek robi pi pi pi pi jak beemka]  :)


źródło obrazka
http://s1.fbcdn.pl/1/clubs/67031/data/images/n/963f755c311a91b5ec13821452fd4fb5.jpg

niedziela, 13 października 2013

Kolorowy zawrót głowy

Dzisiejsze planowane grzybobranie, zakończyło się totalnym brakiem zainteresowania tym smakołykiem leśnym. A to z powodu cudownej wręcz pogody, bezchmurnego nieba i letniej temperatury. Kolorowe korony drzew kusiły swoim pięknem, wołały: chodź do mnie, dotknij, przytul, odpocznij w moim cieniu.

Pojechaliśmy na Przegibek - zalesiony szczyt w centralnej części grupy Czupla i Magurki Wilkowickiej w Beskidzkie Małym o wysokości 685 m n.p.m.. 

Ja, Ślubna, Młoda i Frugo, nasz pies. Samochód na parking, my w las. Kolory, które nas otaczały, przyprawiały o zawrót głowy, jesienny zapach lasu działał jak narkotyk. Liście, spadające z drzew niczym deszcz, z szelestem, tworzyły żółto-czerwono-zielony dywan.
Tak szybko minął czas wędrówki, trzeba było wracać do domu. Jeszcze kawa przy stoliku na parkingu, Młoda colę a Frugo wodę :) 

Fotorelacja znajduje się tutaj :)

sobota, 28 września 2013

Wszędobylskie gołębie

Wychodzę rano z domu, no bo trzeba zakupy zrobić, podchodzę do samochodu i od razu "orzesz k..a", obesrane całe, dach, szyba przednia, szyba boczna. Jak ja nienawidzę tych ptaszysk, sracze totalne.
Pożytku z nich żadnego, same tylko szkody, obesrane parapety, obesrane balkony, obesrane samochody, obesrane wszystko. Jakieś dwa lata temu, jakoś wiosną, gołębie, pod naszą nieobecność w domu, zaczęły sobie wić gniazdko na naszym balkonie, wracam z pracy a na balkonie grucha sobie gołąb, gałęzi naznosił i tak sobie siedzi, oczywiście gałązki wyzbierałem i do kosza, następnego dnia to samo, dodatkowo jajo już leży na gałęziach, wokół nasrane jak nieszczęście, kosz z warzywami obesrany, barierka balkonu to samo.
Sprzątanie z odkażaniem, kosz i warzywa na śmietnik. Walka z wiatrakami, następnego dnia to samo, się uparły na nasz balkon, szukam w googlach jak sobie z tymi szkodnikami radzić, i kicha, ponoć nic nie działa. Dopiero znajomy działkowiec podpowiedział jak on sobie radzi z ochroną drzewek owocowych przed ptakami - rozciąga cienką, nylonową siatkę na korony drzew. Zdradził nawet gdzie takową kupię ;)
Całe popołudnie spędziłem na rozciąganiu siatki na balkonie, konstrukcja zrobiona z rurek instalacyjnych fi 10 zamocowanych uchwytami do ścian i stropu balkony, siatka napleciona i naciągnięta na rurki, rurki zapięte w uchwytach i voilà, zadziałało, kłopot z głowy. Tylko my, wychodząc na balkon, czujemy się troszkę jak w klatce :)

A tak nawiązując do tematu, dzisiaj na obiadek były gołąbki, ale takie tradycyjne, z kapusty, z mięskiem, ryżem i grzybkami :D

Edytowano:
Notka o gołębiach - szkodnikach, a komentarze o gołąbkach zawijanych w kapustę :P
Następny wpis chyba zrobię kulinarny ;)